piątek, 13 września 2013

Od.Felix'a D.C Susan

Ruszyłem w kierunku mojego mieszkania. Poranna rutyna i właściwie nic ciekawego przez cały dzień. To co każdy robi. Co tu opowiadać? Później krótka próba w czasie której, prawie zniszczyli sprzęt.  Na co chyba tylko 4 osoby zareagowały poważnie. Czyli ja, Andreas, producent i menadżer. reszta wybuchnęła śmiechem. A parę ich tam było.  O 20 poszedłem do Susan. Zapukałem do drzwi. Otwarła mi.
 - Cześć - uśmiechnąłem się do niej.
 - Cześć - odwzajemniła uśmiech
 - To gdzie chcesz iść? Może wolisz zostać w domu? - zapytałem

 < Susan, co ty nie powierz, ja mam katar i nie mogę myśleć>

wtorek, 10 września 2013

Od.Susan D.C Felix'a

- O  20 .....-uśmiechnęłam się
-No to do zobaczenia...-powiedział..
-Do zobaczenia.. -powiedziałam i poszłam do siebie .
(Cd.Felix? sorka brak weny ja to wszystko na szybca xd)

czwartek, 5 września 2013

Od Nikity C.D. Felixa

Błękitnokrwisty.
Wyczułam jego aurę i pulsującą w nim siłę.
- Nikita - mruknęłam.
Wzięłam do ręki drinka, którego zrobił mi chwilę wcześniej James i upiłam z niego trochę.
- A więc, Felix, co robisz w naszym mieście?

(Felix? Nie wiem, co mogłabym napisać. I przepraszam, że tak długo to trwało xD Mam kryzys twórczy)

Info!

hejka zmieniam konto na gmailu ;)
bd jako chomiczkowa.pati@gmail.com
niestety nm tego konta zatrzymać choćbym chciała ;)
I bardzo proszę o pisanie opowiadań !
i Nikitę aby odpisała cd Felix'a ^^

Od.Felix'a D.C Susan

 - ja mam zawsze czas - odpowiedziałem
 - Czyżby? - zapytała
 - Prawie, dla ciebie znajdę zawsze - uśmiechnąłem się
 Zobaczyłem na jej twarzy zarys rumieńca, ale nie zareagowałem za bardzo.
 - To jak kiedy ty masz czas? Jutro o 20?

 < Susan? Proszę, wiem co ci chodzi po głowie xD >

Od.Susan D.C Felix'a

-Jasne ..-odparłam z uśmiechem..
-No to chodź...-odwzajemnił uśmiech
W końcu odprowadził mnie do domu.
-Może się jeszcze spotkamy?- zapytał
-Tak ..ale jak będziesz mieć czas...-uśmiechnęłam się

(Cd.Felix? no nie wygłupiaj się możesz robić co zechcesz z nią xp masz moje zezwolenie ☺ )

Od.Felix'a D.C Susan

- tak - odpowiedziałem po dłuższej chwili milczenia - ty jak widzę też
 - tak..., skąd wiesz? - zapytała
 - przeczucie - skłamałem
 - jakoś Ci nie wierzę - odpowiedziała
 - coż, sugerujesz kłamstwo czy złe zintoniowanie?
- kłamstwo - odpowiedziała
 - hym..., to za długa historia by ją opowiadać - odparłem
 - Mamy czas - zauważyła
 - Co nie zmienia faktu, że nie chcę tego wspominać - powiedziałem
  Zamilkła.
 - to idziemy czy nie? - zapytałem żywszym głosem

 <Susan? Nie moja postać ma godność, zrobię drugą to pogadam xd>

środa, 4 września 2013

Od.Susan D.C Felix'a

-Jeżeli chcesz..-powiedziałam..Kiedy się do mnie zbliżył poczułam że nie jest człowiekiem...
-No to chodź...-uśmiechnął się
-Mam takie pytanie...
-Tak?
-Jesteś błęktnokrwistą?

(Cd.Felix? serio daję ci wolną rękę xd_

Od.Felix'a D.C susan



 W pierwszej chwili niezbyt zrozumiałem o co chodzi ale zrozumienie nie zajęło mi dużo czasu.
 - Tak.., w jednym zespole - odpowiedziałem
 - Hym..., ciekawe - zauważyła
 - Jak dla kogo - uśmiechnąłem się
 Podszedłem do niej bliżej. By rozmawiać normalnie, a nie z 5 metrów. Poczułem lekkie uderzenie pod koszulką. Czyli błękitnokrwistka. Ciekawie.
 - Dla mnie tak - powiedziała
 - Miło, jak chcesz mogę ci później coś zagrać - zaproponowałem

 < Uwierz, nie chcesz dać mi wolnej ręki. Poza tym moja postać ma godność, nie to co ja xD>

Od.Felix'a D.C Nikity


 Po koncercie byłem wykończony. Chociaż czy to w ogóle możliwe? Wlokłem się za resztą. Po koncercie chcieli wszystko uczcić.
- Hej! Idziesz? - zawołał Andreas
 Podniosłem wzrok wyrwany z zamyślenia
 - Tak idę - powiedziałem przyśpieszając
 Weszliśmy do jakiegoś kasyna. Nie byłem do niego zbyt przekonany. Ale, że obiecałem, że dzisiaj od razu się nie zmyję to słowa dotrzymam. Zajęli jakiś stolik. Ja podszedłem do baru i usiadłem koło jakiejś dziewczyny. Amulet, który zawsze noszę pod koszulką, który jest wyczulony na innych błękitnokrwistych lekko zapulsował.

 Uśmiechnąłem się lekko, prawie niewidocznie do siebie. Odwróciłem się do niej.
 - Witaj jestem Felix, a ty? - uśmiechnąłem się do niej ale to był raczej sztuczny uśmiech. Przez oczy przeleciał mi lekki, biały błysk

 < Nikita?>

wtorek, 3 września 2013

Od.Susan D.C Felixa

-Heh idę do siebie do domu a co?-zapytałam
-Może cię odprowadzić?
-Jak chcesz.....-popatrzyłam się na niego- Grasz na gitarze?-zapytałam..
(Cd.Felix? masz wolną rękę :p)

poniedziałek, 2 września 2013

Od.Felixa D.C Susan

 Wzruszyłem ramionami.
 - Trudno, a gdzie idziesz, jeśli można wiedzieć?
 Zsiadłem z motoru i zdjąłem kask. Odruchowo poprawiłem gitarę na plecach. Wiecie, dużo osób miewa jakieś odruchy, ja od pewnego czasu miewam ten. Przez to, że kiedyś mi się ciągle zsuwała. Teraz gdy jest nawet wszystko dobrze to i tak odruchowo ją poprawiam.


 < Susan? Co ty nie powiesz...>

sobota, 31 sierpnia 2013

Od.Susan D.C Felixa

Przewróciłam oczami i poszłam w swoją stronę .Kolejny idiota który chciał mnie zabić. Te myśli nie dawały mi spokoju .Postanowiłam przejść się do parku i chwilę odpocząć ale to nie było takie łatwe . Znów ten sam chłopak na motorze i znów by mnie przejechał.Ale w samą porę odskoczyłam..
-Czy ja mam pecha co do ciebie? - zapytałam
-Chyba tak...
-Dobra może się przedstawię ...Jestem Susan a ty?
-Felix
-Miło cię poznać..-powiedziałam..
-Mnie również...może cię podrzucić?
-Nie dzięki ..-powiedziałam po czym  westchnęłam ...
(Cd.Felix? brak weny najgorsze co może być w życiu .-. )

Od. Felixa



Popołudnie.... - dla większości chwila spokoju. Dla mnie też. Chadzam wtedy do lasu. Słucham muzyki, którą tworzą drzewa.
 - Koniec - usłyszałem - Było dobrze
 Wzdrygnąłem się, wyrywając z zamyślenia. Obejrzałem na kolegów z ekipy.
 - A ty jak zwykle - pochłaniasz się w utworze i nie widzisz, że kończymy - zaśmiał się Max, nasz wokalista
 - Cóż tak już mam i tego nie zmienię - wzruszyłem ramionami
 - Nawet to dobrze - powiedział
 Wziąłem gitarę na plecy i jako pierwszy podszedłem do drzwi.
 - Idziesz gdzie zwykle? - usłyszałem za plecami
 - tak, ale by pobyć samemu - kiwnąłem głową i wyszedłem
 Zabrałem motor i szybko ruszyłem ulicą, nawet zbyt szybko. Ledwo wyhamowałem gdy zobaczyłem przed sobą dziewczynę, stanąłem tuż przed nią. Podniosłem szybkę kasku. Była ładna, miała brązowe jak czekolada włosy, tego samego koloru, duże oczy.
 - Prawie mnie przejechałeś! - krzyknęła
 - Przepraszam, zamyśliłem się.... - powiedziałem
 - Lepiej się skoncentruj na jeździe zamiast myśleć o debilizmach, bo kogoś przejedziesz - zauważyła sucho
 - możliwe - odpowiedziałem drapiąc się po karku - Ale już mówiłem, że przepraszam...
 Zjechałem na chodnik, chociaż prawie nie było ruchu.

 < Susan? >

niedziela, 25 sierpnia 2013

Od Nikity

Kolejny głupi, nudny dzień.
No nie, na nudę nie mogę narzekać, co najwyżej na monotonię.
Poszłam do pobliskiej knajpki i usiadłam przy barze.
- Hej, James - przywitałam się z bratem. - Dasz mi coś mocniejszego?
- Nie- zaśmiał się. - Mogę ci dać wody. Mam pozwolić, żeby moja siostrzyczka się tu alkoholizowała?
- Co? - jakie alkoholizowała, do cholery? - Przecież się nie upiję.
Jace zaśmiał się i zniknął na zapleczu, a ja pogrążyłam się w rozmyślaniach.
Nagle usłyszałam, jak ktoś odsówa krzesło obok mnie.

(Kto dokończy?)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Odchodzą!

Will i Ciel odchodzą z powodu decyzji właściciela. A dokładnym powodem odejścia nie musicie się interesować, marni śmiertelnicy! Strzeżcie się mroku, bo będziemy Was obserwować...
~ Sky i Lina

środa, 21 sierpnia 2013

Od Susan C.D. Williama

Uśmiechnęłam się i wsiadłam do samolotu. Za mną Will. Usiadł koło mnie i pocałował w policzek..
-My sami w Paryżu...
-Mhm..Romantycznie tam jest..-uśmiechnęłam się..
-Wiem.. Dlatego ciebie tam porywam-uśmiechnął się..
Przez cały lot miał mnie w swoim objęciu...Kiedy byliśmy już w Paryżu, byliśmy już pod wieżą Eiffla wyglądała mniej więcej tak :


Tam pocałował mnie namiętnie w usta.Spędziliśmy kilka chwil razem sam na sam bez nikogo..
(Cd.Wiliam ? i jak ^^)

Od Stevie C.D. Williama

- Hym... - mruknęłam - Nie o Ciebie się martwię
- Zdecyduj się. To w końcu się o mnie martwisz czy nie?
- No tak. Ale nie chodzi mi o tą podwózkę... tylko o coś innego
- Co?
- Nieważne. Nie chce się kłócić. Mam do przejścia dość sporo.. Ale jak będę szła torami to szybciej dojdę.
- Szalone.
- Raczej głupie, ale co mi grozi? Jestem nieśmiertelna - wzruszyłam ramionami.
- No właśnie. Więc czemu się o mnie martwisz?
- Męczysz!? Wystarczy, że ja o tym wiem. Nie mam zamiaru mówić o tym połowie świata!
(Will?)

Od Williama C.D. Stevie Rea

- Pozwól, że sam będę decydował na co mam marnować pozytywne uczucia i spokojnie siostra je odratuje.
- Śmieszne...
- Nie, tylko realne, ma swoje sposoby... Więc? Szczerze? Nie zepsuję się tak bardzo jak Cię podwiozę.

(Stevie?)

Od Stevie Rea C.D. Williama

- Ja... My jakoś damy radę. I tak już nam pomogłeś...
Will nie wyglądał na przekonanego
- Przepraszam. Wiesz... jakoś Cię polubiłam i nie chce Cię w to mieszać - uśmiechnęłam się kpiąco
- Mieszać? W co?
- Nieważne - warknęłam -
Ucieszył mnie fakt, że "Królowa Śniegu" wróciła.
- A... i jeszcze jedno. Następnym razem nie udawaj, że jest Ci mnie szkoda. Nie warto na mnie marnować pozytywnych uczuć. Nie warto...
(Will?)

Od Williama C.D. Susan

- Kuszącą propozycją jest stanie tutaj i patrzenie się na Twoją piękną twarz, ale mam o wiele bardziej kuszącą propozycję...
- Czyli?
- Porywam Cię, do Paryża.
- Ale...
- Żadne ale, jak kocham to na całego.
- Jest około pierwszej w nocy, a bilety i samolot?
- I dlatego dziękuję matce że nie powstrzymała mnie przed zostanie wokalistą zespołu rockowego, chodź.
Przeszliśmy przez park i wyszliśmy na parkingu, na którym stało moje bugatti.
- Serio?
- Zapraszam - otworzyłem jej drzwi. - Oczywiście, a teraz lotnisko.
Kiedy wsiedliśmy do samochodu zadzwoniłem do znajomego pilota i kiedy przyjechaliśmy na lotnisko samolot był gotowy.
- Cześć Robert.
- Cześć. Witam panią. Dokąd lecimy?
- Do Paryża.
- Aha, no tak, gdzie indziej zabrać tak piękną dziewczynę.
- Nie pozwalaj sobie - zaśmiałem się. - Zapraszam panią do samolotu.

(Susan?)

Od Susan C.D. Williama

Na chwilę mnie zamurowało. Nie wiedziałam co powiedzieć.. Podeszłam do niego i delikatnie pocałowałam w usta.
Uśmiechnął się...Odwzajemniałam jego uśmiech.
-To może posiedzimy tutaj chwilkę?-zapytał
-Jak chcesz...
(Cd.Wiliam ? brak weny ogłaszam brak weny i chomik ma załamke z tego powodu ;_

Od Williama C.D. Stevie Rea

- Wiesz co Ci powiem? Nie kłam bo kłamiesz - uśmiechnąłem się.
- Skąd wiesz?
- Bo z dziwnym bólem patrzyłaś na odjeżdżający pociąg. Ciebie mi bardzo szkoda, ale jeszcze bardziej tego szczeniaczka. A ławka i walizka nie są za wygodne.

(Stevie?)

Od Stevie Rea C.D. Williama

~ Właściwie to chyba już potrzebuje....
Skrzywiłam się lekko
- Co się stało? - spytał Will
- N..Nic - westchnęłam ciężko patrząc na odjeżdżający pociąg.
Czeka mnie piesza wędrówka...
- Na pewno? -
- Tak - uśmiechnęłam się ściskając Luckiego - Możesz już jechać. Było nawet miło...
(Will?)

Od Williama C.D. Stevie Rea

- No to się cieszę - odparłem uspokojony. W ciszy dojechaliśmy na dworzec. - Oto Twój dworzec Królowo śniegu.
- Aha, więc teraz znowu jestem Królową śniegu?
- Możesz być kim chcesz... Kopciuszku - odparłem wsiadając do samochodu, opuściłem
szybę. - Jak będziesz potrzebowała podwózki to pytaj o młodego Wayne'a.

(Stevie?)

Od Williama C.D. Susan

- Pani Eliza... Mówiła, żeby tego nie zwalił.
- Czego?
- No... - spojrzałem na nią. - Tego, że tutaj stoimy, sami, w romantycznym świetle księżyca, w którym wydajesz się jeszcze piękniejsza niż kiedy zobaczyłem Cię po raz pierwszy...

(Susan?)

Od Susan C.D. Williama

-Nie trzeba było..-uśmiechnęłam się
-No wiesz... moim zdaniem... trzeba...
-Miły jesteś...-powiedziałam..
-Heh.... Dzięki myślałem że powiesz coś innego..
-Niby co?-zapytałam..
-No wiesz... - popatrzył się w niebo
-Nie musisz mówić.....-powiedziałam widząc jego reakcje.
Popatrzył się na mnie i uśmiechnął..
-Co ci mówiła pani Eliza?-zapytałam..
-Nic takiego takie tam..
-No dobra... Nie mów jak nie chcesz mówić...
-Mhm..No jedz te ciasteczko..
-Dobrze..-uśmiechnęłam się i zrobiłam gryza..Te ciastko było pyszne.Poczułam jak delikatna nutka słodyczy rozpływa się w moich ustach .
-I jak?
-Pyszne...
-Mhm... Może się przejdziemy?- zaproponował..
-Ok...
Poszliśmy nad jezioro... W mroku i świetle księżyca , było bardzo romantycznie...
(Cd.Wiliam? Może i mam wenę albo i nie y sama nie wiem xd)

Od Stevie Rea C.D. Williama

- A więc jednak masz jakąś pozytywną cechę - mruknęłam
- W przeciwieństwie do Ciebie
Zmarszczyłam brwi.
- Ale Luckiego biorę ze sobą - warknęłam
- Luckiego?
- Tak! Zauważ, że prawie stałeś się mordercą zwierząt. I to nie miało Cię w żadnym wypadku obrazić. Taka jest prawda - pogłaskałam wiercącego się na moich kolanach psa
(Will?)

Od Williama C.D. Stevie Rea

- Cześć psiaku - pogłaskałem go. - Mama nie uczyła, że nie chodzi się po ulicy?
- Uważaj bo odpowie... - szepnęła.
- Możesz mnie uważać, za chama, prostka, nałogowca, ćpuna, ale jak mnie nazwiesz mordercą zwierząt lub jeszcze raz skomentujesz to, że mówię do tego pięknego psiaka, to wysadzę Cię tutaj bez najmniejszych skrupułów i sobie pojadę. Dobrze?

(Stevie?)

Od Stevie Rea C.D. Williama

- Zaczynasz mnie już denerwować - spytałam
- Zdążyłem zauważyć -
- Patrz na drogę! - pisnęłam
Samochód zatrzymał się tuż przed szczeniakiem.
- Zabił byś go ciołku - warknęłam wybiegając po psa. Wzięłam go na ręce i z powrotem wlazłam do samochodu - Masz farta, że nic mu nie jest!
(Will?)

Od Williama C.D. Stevie Rea

- Bo to normalne dla rycerza.
- Czyżby? - spojrzałem nią. - Co?
- Nic.
- Patrz na drogę - uśmiechnąłem się dalej patrzą na nią. - Czerwone!
Zatrzymałem się idealnie przed światłami.
- Widziałem. O mnie się nie bój Kopciuszku.
- Możesz jechać normalnie? - zapytała się z lekkim wkurzeniem.
- Dla Ciebie wszystko, zawsze i wszędzie.

(Stevie?)

Od Stevie Rae CD Williama

- A więc jednak boisz się policji? - spytałam wsiadając z powrotem do samochodu. Tym razem, dla bezpieczeństwa walizkę wzięłam ze sobą.
- Nie...
- Więc czemu postanowiłeś jednak zawieźć swoją księżniczkę na dworzec? - spytałam z niewinnym uśmiechem
(Will?)

Od Williama C.D. Stevie Rea

- Jeśli księżniczka raczy być moim Kopciuszkiem i wsiąść do samochodu chama i prostaka to bardzo serdecznie zapraszam.
- Nie bądź większym chamem niż jesteś.
- Staram się.

(Stevie?)

Od Stevie Rea C.D. Williama

- Faktycznie! To strasznie naiwne z mojej strony.
- No widzisz
Podeszłam do jednego z samochodów i zaczęłam majstrować przy drzwiach.
- Co ty robisz.
- Pożyczam? - przewróciłam oczami
- Chyba kradniesz
- Nazywaj to jak chcesz - wzruszyłam ramionami
- Wiesz , że to karalne
- Odczep się, co? Z tego co pamiętam zostawiłeś mnie przed chwilą na pastwę losu. Więc z łaski swojej, odwróć się i won... chyba że masz w planach zabrać mnie z powrotem na dworzec.
(Will?)

Od Williama C.D. Stevie Rea

- Dobrze mogę być cham i prostak, tylko powiedz mi gdzie idziesz.
- Na dworzec!
- A gdzie on jest? No - rozejrzała się.
- Gdzie jesteśmy?
- Chama i prostaka pytasz?

(Stevie?)

Od Stevie CD Williama

- Ty choler*y debilu! - dobiegłam do niego i walnęłam go delikatnie w ramię.
- O co ci chodzi? - wydarł się na mnie
- Następnym razem jak będziesz chciał mnie zostawić to przynajmniej oddaj mi walizkę - krzyknęłam
Will zwijając się ze śmiechu (mówiłam, naćpany jakiś) podszedł do bagażnika i wyjął z niego moją walizkę
- A jednak się myliłam... - uśmiechnęłam się wrednie - jednak jesteś cham i prostak.
(William?)

Od Williama C.D. Stevie Rae

Kiedy się zatrzymałem wypadła z samochodu jak poparzona.
- Nie pojadę nie wiadomo gdzie z naćpanym kierowcą.
- Przecież mówię, ze nie ćpam!
- Ta jasne! To dlaczego się tak śmiejesz cały czas?!
- Jakbyś ty ledwo uszła z życie, bo później też byś się cieszyła i śmiała ze wszystkiego i ze wszystkich! Rób co chcesz, tylko się nie pogub panienko.
Trzepnąłem drzwiami i ruszyłem w stronę parku, usiadłem na najbliższej ławce...

(Stevie?)

Od Stevie Rae CD Williama

- Cóż. Przyznaj się bierzesz? - spojrzałam na niego
- C..co? Nie - odpowiedział
- Nie kłam! - powiedziałam
- Nie kłamię! -
- Zatrzymaj się - warknęłam na niego
- Czemu?
- Bo księżniczka tak mówi - mruknęłam z ironią
(William?)

Od William'a C.D. Stevie Rae

- William, po prostu Will - wsiadłem do samochodu. - Stevie, kojarzy mi się z kimś to imię, tylko nie wiem z kim.
- Nie musisz kłamać.
- Ta, nie kłam, bo kłamiesz - zaśmiałem się.
- Nie dość, że wariat to i nałogowiec.
- Ja nałogowiec?
- Cały czas się śmiejesz, to zaczyna się robić przerażające. I mam nadzieję, że nie jest zaraźliwe.
- Skądże.

(Stevie?)

Od Stevie Rae CD William'a

- Dżentelmen - przewróciłam oczami
- Widzę, że nie jesteś przyzwyczajona do takiego zachowania ze strony mężczyzn - zaśmiał się.
- Oh, tak. Jakoś jesteś jedynym mężczyzną, który nie zachowuje się na razie jak cham i prostak - mruknęłam - A właściwie to Stevie Rae jestem
(William?)

Od Williama C.D. Susan

- Ach, no naprawdę dużo - zaśmiałem się. - Spoko nie wydam Cię wrogom.
Przechodziliśmy przy otwartej 24h na dobę cukierni.
- Poczekaj chwilę - wbiegłem do cukierni, gdzie pani Eliza czekała kiedy odbiorę zamówienie.
- To dla niej?
- Nie dokładnie, ale będzie dla niej.
- Ładna jest, nie zwal tego - uśmiechnęła się w dziwny sposób.
- Ja? Skądże - wróciłem do Susan. - Proszę.
Dałem jej ciastko w kształcie róży.
- Jakie słodkie. Ta pani to robi?
- Tak, pani Eliza jest moim lekarstwem na wszystko. A szczególnie jej rurki z bitą śmietaną.
- Nie widać tego po Tobie.
- No tak, za gruby to ja nie jestem, ale Ty też, więc jedz.

(Susan?)

Od Susan C.D. Williama

-Jak chcesz...-powiedziałam spokojnie...
Szliśmy ciemną uliczką była piękna pełnia księżyca. Doszliśmy do parku było cicho,Cisza godna poświęcenia..
-A ty czym się zajmujesz?- dodał po chwili..
-Jestem szpiegiem..-powiedziałam spokojnym tonem..
-Czyli szpiegujesz?-zapytał..
-Tak ale tylko jak dostanę zlecenie...-powiedziałam
-Czyli nie szpiegujesz kogo popadie?
-Nie a co?
-Nic tak się tylko zapytałem....
-A cha....Wystarczająco wiesz już o mnie...- powiedziałam i popatrzyłam się w światło księżyca.. Ta noc była taka wspaniała ze można było odpocząć od czegokolwiek....
(Cd.Wiliam? )

Od Williama CD Stevie Rae

- Spoko. Nie boję się Ciebie, jakoś był przeżył, ale... Jakby moja młodsza siostra usłyszała, że coś złego zrobiłem jakiejś dziewczynie, to by przez resztę swoich dni jadł papkę przez rurkę.
- Młodsza siostra? - zdziwiła się.
- Ta, a za bardzo lubię swoją twarz, aby przeznaczyć ją na pastwę wkurzonej Belli. Daj walizkę - wziąłem jej rzeczy, a kiedy poszliśmy do samochodu schowałem je.
- No niezłą kasę musisz trzepać.
- Co? A nie to samochód brata bliźniaka, ja się w takie nie bawię.
- Czyżby?
- Moje bugatti mi wystarcza - zaśmiałem się i otworzyłem jej drzwi. - Zapraszam.

(Stevie?)

Od Stevie Rae C.D. Williama

I spadłam z deszczu pod rynnę... Spojrzałam na zegarek.
- A która kawiarnia będzie otwarta wpół do jedenastej - spytałam
- Hym... jakaś się znajdzie...
Wstałam i podeszłam do niego.
- Lepsze to, niż bycie molestowaną przez pijanego chama - wzruszyłam ramionami - Prowadź do tej kawiarni, baru, pizzeri czy gdzie tam mnie porywasz... Ale zaznaczam. Tknij mnie palcem, a wsadzę Ci te ręce w... nie powiem co - warknęłam
- Łał... uspokój się... Już nawet dotykać Cię nie wolno? - spytał
- Oj, wiesz o co mi chodzi - mruknęłam
( William?)

Od Williama C.D. Stevie Rae

- Aha, no to powiedzmy, że jestem tym księciem i zabieram Cię.
- Dokąd? I gdzie Twój biały koń?
- Na kawę lub drinka i zamiast konia mam lamborghini. Więc?

(Stevie?)

Od Stevie Rae CD William'a

Spojrzałam na swój strój.
- I gdzie ja Ci do Kopciuszka? - zaśmiałam się - Chyba tylko przed przemianą
- O to mi mniej więcej chodziło - powiedział
Zmarszczyłam brwi.
- Więc na kogo czekasz? - spytał
- Na księcia z bajki. - mruknęłam
(William?)

Od Williama C.D. Stevie Rae

- Dziękuję królowo śniegu - zapaliłem papierosa i odrzuciłem jej paczkę, zaciągnąłem się. - Choć, nie królowa z Ciebie nie jest.
- Tak się odwdzięczasz za fajki idioto.
- Chciałem Cię porównać do Kopciuszka, ale jak sobie chcesz - rozciągnąłem się na ławce. - A na co lub kogo czekasz?

(Stevie?)

Od Stevie Rae C.D. Williama

Odwróciłam głowę w poszukiwaniu tego pijanego zboczeńca.
- Bardzo zabawne warknęłam nie widząc nikogo na całym peronie.
- A jakże - przewrócił oczami
- Łap. Tylko nie wypal wszystkich. Mam tylko pięć.. - rzuciłam paczkę papierosów w jego kierunku - A do kiosku daleko - mruknęłam
(William?)

Od Stevie Rae - Powrót do przeszłości #1

- Błękitnokrwiści? - Spojrzałam pytająco na Zoey.
Dziewczyna pośpiesznie kiwnęła głową.
- I oni mogą mi pomóc? - zmarszczyłam brwi.
- Tak - Zo znów pokiwała głową, a ja sięgnęłam do torebki - Fuj... Stevie... nie rób mi tego. Wiesz jak ja nienawidzę dymu - skrzywiła się
Westchnęłam ciężko, odkładając paczkę do torebki.
Podjechał mój pociąg. Zo uściskała mnie na pożegnanie.
- Żegnaj Stevie. - powiedziała prawie przez łzy.
- Pa, Zo - uśmiechnęłam się pocieszająco i wbiegłam do wagonu. Ułożyłam walizkę na podłodze i przylgnęłam do okna. Zo nadal machała mi ręką. Postanowiłam zrobić to samo, i obie jak kompletne kretyki machałyśmy do siebie. Obok Zoey mignęło coś znajomego.
Zmarszczyłam brwi. Zo natychmiast się odwróciła i zaczęła wzrokiem szukać.. tego czegoś...
Nic nie odkryła więc wzruszyła ramionami i spojrzała na mnie uśmiechając się radośnie
Nagle pociąg ruszył tak gwałtownie, że prawie upadłam na ziemię.
- Nie, Zoey! - uderzyłam dłonią w szybę.
Znajomy cień był coraz bliżej mojej przyjaciółki, miałam wrażenie, że wyciąga zza siebie nóż.
Otworzyłam okno najszerzej jak się dało i zaczęłam krzyczeć i wymachiwać rękami... Przyjaciółka zmarszczyła brwi nie wiedząc o co mi chodzi. Wtedy cień przesunął dłoń (czy co to tam było) i jednym płynnym ruchem odciął Zo głowę.
- Nie! - wydarłam się zanosząc się kaszlem.
- Możesz się wreszcie zamknąć? - usłyszałam za sobą czyjś głos
I wtedy coś we mnie pękło. Odwróciłam się do faceta i podeszłam do niego jak najbliżej się dało. Jednym zgrabnym ruchem przejechałam mu po szyi paznokciem. Po wagonie rozszedł się intensywny zapach krwi.Mężczyzna upadł na ziemię oddychając (a raczej próbując ddychać) spazmatycznie
- Domyśl się - warknęłam odchodząc
Usiadłam na swoim miejscu zapalając papierosa. To chole*stwo (to chyba nie jest przekleństwo ale cenzuruje xd) jakoś dobrze działa mi na psychikę. Spojrzałam na migające w cieniu nocy światła, pozapalane w pokojach małych bojących sie burzy dzieci. Przez niebo przemknęła kolejna błyskawica, następny był grzmot.
Teraz...
Muszę znaleźć Błękitnokrwistych...
I pomścić Zoey.
Pociąg zatrzymał się na stacji. Chwyciłam za walizkę i wybiegłam z wagonu.
Czyjaś silna dłoń pociągnęła za ramię.
- Stevie... nie pamiętasz mnie?
Skrzywiłam się na sam dźwięk tego okropnego głosu.
Odwróciłam głowę i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Witaj Stark...
(Bd CD .__.)

Od Williama C.D. Stevie Rea

- Umierasz? - zaśmiałem się. - W naszym przypadku to pojęcie względne. Dasz fajkę?
- A nie masz?
- Zostawiłem u kumpla nałogowca, a może mi je zakosił, mniejsza z tym. Dasz czy mam szukać kogoś innego?
- Pa, pa.
- Cześć, choć jak widzę ten przyjemny pan co z Tobą siedział, gapi się na Ciebie stojąc przy drzwiach - po tych słowach uśmiechnąłem się do niej i ruszyłem w stronę ławki.

(Stevie cd?)

Od Stevie Rea do...

Siedziałam na walizce, uparcie wpatrując się w zegar. Dwudziesta druga, zero osiem. Nie wiem, ile miałam czekać na ten... pociąg.
Spokojnie Stevie, udało ci się nie zakląć, a to już jakiś postęp. Jeszcze tylko rzucę palenie...Przewróciłam oczami na samą myśl o rzuceniu palenia.
- Hej ślicznotko - usłyszałam za sobą pijacki bełkot
- Spadaj - powiedziałam zapalając trzecią fajkę w ciągu dwudziestu minut.
- Ej no... nie bądź taka niemiła - usiadł obok mnie prawie zrzucając mój niezgrabny tyłek z walizki
- Wyjazd - wrzasnęłam - bo dopiero zacznę być niemiła - dodałam spokojnie wciągając w płuca dym
Miałam olać gościa. W sumie nic mi nie robi, a jest tak upity, że w razie czego mogłam sobie z nim poradzić. Ale gdy położył mi dłoń na kolanie, nie wytrzymałam i trzasnęłam go w twarz. Facet spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Czyżby nagle otrzeźwiał? Złapał mnie za nadgarstek.
- Puszczaj - warknęłam
Nagle mężczyzna upadł na ziemię.
- Ta pani powiedziała żebyś ją puścił. Nie słyszysz? - powiedział mój wybawca, tymczasem oprawca (hahh xd) czołgając się opuścił peron. - Nic ci nie jest? - spytał kolejny potencjalny gwałciciel siadając na wolnej części walizki
- Jak widzisz umieram - mruknęłam przykładając papierosa do ust
(Hah  Kto CD?)

Od Williama C.D. Susan

- Wracam z próby u kumpla.
- Próby? - zainteresowała się.
- Taki tam kawałek szlifujemy na konkurs rocka. Niedługo zachrypnę od tych prób... Ale mniejsza o mnie, jak już sobie spacerujesz to chętnie się do Ciebie przyłączę.

(Susan?)

Od Susan C.D. Williama

-Susan ..-uśmiechnęłam się..
-Miło cię poznać..
-Mnie również..
-Co robisz tutaj sama?
- Spacerowałam sobie aż spotkałam ciebie..-Powiedziałam spokojnie po czym dodałam..- A ty?
(Cd.Wiliam?)

Od Ciel'a - "Wąż- Znak niewoli"

-Z powodu zabicia swojej rodziny zastępczej i niewinnych dzieci...nigdy nie będzie miał skrzydeł


***10 lat później***


Gdy miałem 17 lat...zaczęła się wojna...obozy koncentracyjne Niemców były niezliczone.
Złapali mnie do takiego jednego...kapitan był Błękitnokrwisty....wiedział jak mnie unieruchomić,i tak też zrobił.
Torturowali mnie długo....bym wyjawił położenie moich kochanych Japończyków.
Na koniec pierwszego dnia wytatuowali mi żarem na plecach węża...znak niewoli.
Od razu zauważyli jednak,że Japończykiem pełnokrwistym nie jestem.Jednak nie zrezygnowali z zabawy.
Pewnej nocy(201 dzień tam) początkujący żołnierz zapomniał mnie dobrze przygwoździć do ściany.
Wyssałem z niego krew i z kolorem oczu czerwonym od złości pozabijałem prawie wszystkich Niemców.
Japończyków uwolniłem i zawiozłem skradzioną ciężarówką do ich ojczyzny.
Jednak od razu uciekli....bo nie wiedzieli czym jestem....uważali mnie za demona.
Uciekłem z mojego ukochanego państwa....nie wiem czy wygrali wojnę,ale mam nadzieję,że tak.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Od Williama C.D. Susan

- Człowiekiem? Hmm, kusząca propozycja, ale nie.
- Aha, Błękitnokrwisty.
- Hmm, kusząca propozycja i tak - zaśmiałem się. - Czuję, że ty także jesteś nieśmiertelna. Miło spotkać kogoś takiego jak ja, po tak długim czasie.
- Jak długim?
- Dokładnie 19 minut i 30 sekund. Will jestem, a ty?

(Susan?)

Od Susan do Wiliama

Była piękna noc dokładnie wybiła północ . Dźwięk dzwonów było słychać bardzo daleko.. nikt nie chodził po ulicach.Była kompletna cisza.Skręciłam w mroczną alejkę... Szłam powoli spokojnym krokiem niczym się nie obawiając.Wtem usłyszałam jak ktoś przebiegł na drugą stronę..Zatrzymałam się i podeszłam bliżej. W końcu okazało się że to był mały czarny kotek... Który szybko uciekł odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś mężczyznę stojącego za mną..
-Kim ty jesteś? - zapytałam..
-A kim mogę być ?
- Nie wiem.. np. człowiekiem?
( Cd.Wiliam?)

Od Ciel'a do...

Wyczuwam innych Błękitnokrwistych....chyba trzech....jest jedna kobieta.
Biegnę na wzgórze i wskakuję na ulubione drzewo,Morfeusz zabiera mnie w swoje objęcia...
Budzę się w całkiem innym miejscu.....może to sen...nie,wyraźnie wyczuwam Błękitnokrwistych...tych samych,co koło wzgórza.


{CD?}

Od Williama do...

W mdłym świetle latarni spojrzałem na zegarek, dochodziła pierwsza w nocy. "Będziemy musieli skrócić próby" - pomyślałem. Od tygodnia szlifowaliśmy nowy kawałek, codzienne próby wykańczały. Byłem głodny, a raczej mega głodny. Rozejrzałem się, pustka, usłyszałem, że gdzieś żegnają się jakieś dziewczyny. Ruszyłem w tamtą stronę, niedługo potem wpadłem na piękną blondynkę.
- Przepraszam.
-Nic się nie stało - uśmiechnęła się.
- Powinienem bardziej uważać... W ramach rekompensaty proponuję kawę.
- Kawiarnie już zamknięte.
- Niedaleko mieszkam - trochę się spłoszyła. - Czy wyglądam na jakiegoś idiotę, który nie uszanowałby kobiety?
- No nie... Dobrze, prowadź.
Stary numer, większość się łapie. Nie robię tego w taki sposób bo jestem chamem i chcę wyrwać dziewczynę, tylko... Głód jest silniejszy ode mnie. Nie potrafię sobie wyobrazić co bym zrobił gdyby Bella była człowiekiem i ktoś by mi ją zabrał, tak jak teraz ja. Na szczęście, a raczej ich nieszczęście ona jest Błekitnokrwistą i wszystko jest pod kontrolą. Rano byłem jak młody bóg. Jak zawsze rano, poszedłem do kawiarni, tej samej co zwykle.
- Już podaję - odparła na wejściu kelnerka, doskonale wiedziała co zamówię.
Delektowałem się idealnym smakiem kawy, kiedy do mojego stolika przysiadł się jakiś facet...

(kto dokończy?)

Czytelnicy