Ruszyłem w kierunku mojego mieszkania. Poranna rutyna i właściwie nic ciekawego przez cały dzień. To co każdy robi. Co tu opowiadać? Później krótka próba w czasie której, prawie zniszczyli sprzęt. Na co chyba tylko 4 osoby zareagowały poważnie. Czyli ja, Andreas, producent i menadżer. reszta wybuchnęła śmiechem. A parę ich tam było. O 20 poszedłem do Susan. Zapukałem do drzwi. Otwarła mi.
- Cześć - uśmiechnąłem się do niej.
- Cześć - odwzajemniła uśmiech
- To gdzie chcesz iść? Może wolisz zostać w domu? - zapytałem
< Susan, co ty nie powierz, ja mam katar i nie mogę myśleć>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz