środa, 21 sierpnia 2013

Od Williama C.D. Susan

- Ach, no naprawdę dużo - zaśmiałem się. - Spoko nie wydam Cię wrogom.
Przechodziliśmy przy otwartej 24h na dobę cukierni.
- Poczekaj chwilę - wbiegłem do cukierni, gdzie pani Eliza czekała kiedy odbiorę zamówienie.
- To dla niej?
- Nie dokładnie, ale będzie dla niej.
- Ładna jest, nie zwal tego - uśmiechnęła się w dziwny sposób.
- Ja? Skądże - wróciłem do Susan. - Proszę.
Dałem jej ciastko w kształcie róży.
- Jakie słodkie. Ta pani to robi?
- Tak, pani Eliza jest moim lekarstwem na wszystko. A szczególnie jej rurki z bitą śmietaną.
- Nie widać tego po Tobie.
- No tak, za gruby to ja nie jestem, ale Ty też, więc jedz.

(Susan?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytelnicy