wtorek, 20 sierpnia 2013

Od Williama do...

W mdłym świetle latarni spojrzałem na zegarek, dochodziła pierwsza w nocy. "Będziemy musieli skrócić próby" - pomyślałem. Od tygodnia szlifowaliśmy nowy kawałek, codzienne próby wykańczały. Byłem głodny, a raczej mega głodny. Rozejrzałem się, pustka, usłyszałem, że gdzieś żegnają się jakieś dziewczyny. Ruszyłem w tamtą stronę, niedługo potem wpadłem na piękną blondynkę.
- Przepraszam.
-Nic się nie stało - uśmiechnęła się.
- Powinienem bardziej uważać... W ramach rekompensaty proponuję kawę.
- Kawiarnie już zamknięte.
- Niedaleko mieszkam - trochę się spłoszyła. - Czy wyglądam na jakiegoś idiotę, który nie uszanowałby kobiety?
- No nie... Dobrze, prowadź.
Stary numer, większość się łapie. Nie robię tego w taki sposób bo jestem chamem i chcę wyrwać dziewczynę, tylko... Głód jest silniejszy ode mnie. Nie potrafię sobie wyobrazić co bym zrobił gdyby Bella była człowiekiem i ktoś by mi ją zabrał, tak jak teraz ja. Na szczęście, a raczej ich nieszczęście ona jest Błekitnokrwistą i wszystko jest pod kontrolą. Rano byłem jak młody bóg. Jak zawsze rano, poszedłem do kawiarni, tej samej co zwykle.
- Już podaję - odparła na wejściu kelnerka, doskonale wiedziała co zamówię.
Delektowałem się idealnym smakiem kawy, kiedy do mojego stolika przysiadł się jakiś facet...

(kto dokończy?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytelnicy